Waterphone
To instrument muzyczny smyczkowy lub perkusyjny, w zależności od zastosowanej techniki gry. Korpus instrumentu wykonany jest ze stali nierdzewnej a przymocowane do niego pręty - z mosiądzu. Woda wewnątrz instrumentu, poruszając się, powoduje zmiany dźwięku. Zależności rezonansowe wewnątrz waterphonu są dość skomplikowane. Granie na nim może być proste przy pewnej dozie doświadczenia ale zasada działania już taka prosta nie jest. Przez względu na tą złożoność można by go nazwać dźwiękową maszyną. Jego dźwięk rozbrzmiewa długo w spójnym układzie metali powietrza i wody.
Wynalazca tego muzycznego przyrządu to Richard Waters. Zamieszczam tutaj adres jego strony www.waterphone.com
Osobiście inspiruję się główną ideą Richarda Watersa , lecz jako twórca instrumentów i muzyk prowadzę poszukiwania w stronę własnego, unikalnego brzmienia.
Moja historia i waterphone
Kiedy byłem dzieckiem, bardzo lubiłem eksperymentować z fascynującymi dźwiękami metalowych przedmiotów. Mój dziadek miał warsztat ślusarski tuż przy domu, więc było tego mnóstwo. Dźwięków i "instrumentów". Pewnego razu zdarzyła się rzecz przełomowa. Wańka-wstańka, jedna z moich zabawek spadła roztrzaskując swoją plastikową obudowę a ze środka wypadł metalowy dysk z przymocowanymi prętami. Było to dźwiękowe serce zabawki. Pręty były uderzane przez znajdującą się w środku kulkę która potoczyła się pod szafę a ja odkryłem że można uderzać pręty gwoździem, tym razem w konkretne dźwięki. Ten grający metalowy przedmiot stał się jedną moich ulubionych muzycznych zabawek.
Kiedy pierwszy raz zobaczyłem waterphone Richarda Watersa byłem oczarowany, znowu spotkałem na swojej drodze metalowy dysk z przymocowanymi prętami, wydający niesamowite dźwięki. Jednocześnie zdecydowałem się na próbę zbudowania takiego instrumentu. Podobna sytuacja miała miejsce wcześniej kiedy zdecydowałem zrobić swój pierwszy bęben. Pomysł narodził się błyskawicznie i pozostał aż do realizacji. Pierwszy waterphone jaki zrobiłem był daleko od ideału, nie mniej, działał. Został od razu użyty na otwarciu Europejskiej Stolicy Kultury we Wrocławiu. Później pojawiały się kolejne próby, coraz bardziej udane. Do chwili obecnej udało mi się stworzyć kilka świetnych waterphonów. Dużo eksperymentowałem i nadal to robię. Cały czas próbuję się zaskakiwać możliwościami jakie tkwią w dźwięku. Wcześniej robiłem dużo różnych instrumentów, w tym bębnów, ksylofonów, fletów, didgeridoo i kalimb. Nie przestaje mnie zadziwiać fakt, że na pozór różniące sie bardzo od siebie instrumenty dzielą wspólną matrycę fizycznych i muzycznych zasad oraz, że można samemu odnaleźć te fascynujące połączenia.




